Showing posts with label men. Show all posts
Showing posts with label men. Show all posts

13/04/2010

Krzysiek


Fot. Alicja Zielasko


Krzysiek zajmuje się swoją firmą, Unikron Distribution. Reprezentuje w Polsce takie marki jak Dinosaurs Will Die Snowboards, Elm Company headwear & apparel, Ashbury Eyewear i WildLife.

08/01/2010

Mikołaj





Spory wpływ na to, jak się ubieram, ma moje miejsce zamieszkania. Mieszkam w Szkocji i tamtejszy klimat zmienił trochę mój styl - mówi Mikołaj. Jego inspiracje w większej mierze biorą się jednak z muzyki, której słucha i którą sam tworzy.

- Nie jest oczywiście tak, że widzę zdjęcie jakiegoś zespołu i chcę mieć takie same ciuchy. Chodzi o cały klimat, który wytwarza jakiś nurt w muzyce. Ostatnio zainteresowałem się bardziej sceną brooklyńską i nawet nie wiem czy muzycy tam się tak ubierają, ale wiem, że w mojej głowie wytworzył się obraz, który potem zmienia się w to, co zakładam - opowiada.

Muzyki Mikołaja możecie posłuchać tutaj. Jak zdefiniowałby swój styl?

- Jest raczej elegancki i raczej stonowany, ale trochę geekowy, z inspiracjami z amerykańskiej (nowojorskiej) sceny muzycznej i trochę od niechcenia. Lubię "narciarskie" swetry vintage, coś w rodzaju tego, który mam na sobie - opisuje.

Jedyną niezmienną rzeczą są dla niego klasyczne męskie buty w różnych modelach. - Chodzi o porządne skórzane buty z obcasem, a zwłaszcza kilka ulubionych par, które mam po dziadku - mówi. - Zastąpiły wszystkie inne trampki i adidasy. Bardziej pasują do mojego wyglądu i lepiej wyglądają z wąskimi spodniami. Tak się przyzwyczaiłem do mocnych obcasów, że w trampkach czy butach na niskiej podeszwie bolą mnie pięty - dodaje.

Ostatnio Mikołaj poluje na wysokie, skórzane sznurowane buty na obcasie, nie trafił jednak jeszcze na takie, które w pełni by mu się podobały. Co mu się w modzie nie podoba, co go irytuje, a co jest wg niego nietrafione? - Wysokie adidasy, które nagle stały się symbolem imprez a`la pow. W pewnym momencie na takie imprezy przychodziło więcej par hi-dunków niż było w okolicznych sklepach z butami. Ale może mnie to kłuje w oczy, bo takie wysokie adidasy dla mnie znaczyły coś zupełnie odmiennego: powrót do muzyki lat 80. w wykonaniu panów o wątpliwej orientacji seksualnej i z natapirowanymi włosami - uśmiecha się Mikołaj.

Kilka lat temu ubierał się zupełnie inaczej. Inspirował się wtedy głównie latami 80. i glam rockiem. - Ale to też było takie niewydarzone - komentuje. - Tak czy inaczej, hi-dunki, rurki, koszulki Motley Crue i dzikie włosy to już nie dla mnie. Przestałem też nosić koszulki z kolorowymi nadrukami i w ogóle wystrzegam się zdecydowanie mocnych kolorów.

Ewolucję swojego stylu opisuje tak: - Wyszedłem właśnie z takiego glamu, poprzez mainstreamowe indie, do trochę bardziej stonowanego, może geekowego, ale też elegantszego z racji na buty. I dużo koszul i marynarek, które noszę bardzo, bardzo często.

03/12/2009

Szilveszter





Szilveszter pochodzi z Węgier. Ma tylko 19 lat, ale już sporo sukcesów na koncie. Sam siebie określa słowem "multifunkcyjny": fotografuje, stylizuje, projektuje ubrania, zajmuje się fryzjerstwem i makijażem. Zdjęcia jego autorstwa można znaleźć m.in. w węgierskiej Elle.

- Uwielbiam węgierskich projektantów: Nanushka, Reka Vago, Nos, Kata i Mono Fashion. Podobają mi się kolekcje Kenzo inspirowane folkiem - zwłaszcza rosyjskim. Poza tym cenię też Alexandra McQueena, Ann Demeulemeester, Karla Lagerfelda i Johna Galliano, ale moim ulubionym jest ostatnio Gareth Pugh - opowiada.

Lubi nosić ubrania Burberry, Louis Vuitton i Lanvin. Dlaczego właśnie te marki? Szilveszter odpowiada: - Oni są inni i unikatowi, łatwo te ubrania wymieszać tak, że całość zyskuje na indywidualności. Owszem, są drogie, ale często za ceną idzie wysoka jakość. Louis Vuitton to dla mnie wysoka półka, jeśli chodzi o elegancję, Burberry to klasyka codziennego "brytyjskiego" ubrania, a Lanvin i McQueen wybiegają myślą naprzód.

Szilveszter zna też jednego polskiego projektanta - łódzkiego Plastikowego. - Chciałbym mieć coś z jego kolekcji - mówi.

Swój styl opiera na modzie vintage, przywiązuje wagę do dodatków. Inspirują go rosyjski i węgierski folk, angielskie filmy kostiumowe. Lubi ciepłe kolory, uwielbia torby - ma ich ponad 20 i kolekcjonuje nadal - to jego ulubiona część garderoby. Często zakłada rosyjską uszankę.

- Poza tym bardzo lubię nosić zaprojektowany przez siebie T-shirt, który można zobaczyć na zdjęciu - dodaje. W modzie nie lubi dosłowności i kalek: drażni go stylizacja na jedną, określoną subkulturę, chce pozostać sobą. Pytany o plany na przyszłość odważnie odpowiada, że jego marzeniem jest praca w paryskim Vogue'u. Chciałby też fotografować, właśnie w Paryżu lub w Moskwie: - Myślę, że się nadaję i zrobię wszystko, by to osiągnąć - przekonuje.

23/10/2009

Marcin

Oryginalnie z Gdyni, spotkany w Galerii Krakowskiej, na dzień przed koncertem Archive, na który się wybrał. Zawodowo pracownik gdyńskiej prokuratury, prywatnie miłośnik wszystkiego, co staroświeckie. Jak napisał, uwielbia jazdę pociągiem, kawę w kawiarni na rogu, stare hotele, neony migające za oknem, mieszkania z wysokimi oknami, wiekowe pocztówki, filmy z lat 50., jazz oraz fotografuje... stare kina (w wolnym czasie podróżuje po Polsce w poszukiwaniu takich, działających, bądź już zamkniętych). Kocha Kraków za pełną akceptację i wolność. Tutaj znajdziecie nieco więcej na temat jego stylu.

14/10/2009

07/10/2009

Jacek

Pan Adam z poprzedniego posta był w dziejach bloga chyba najstarszą złapaną osobą. Z Jackiem pobiłam za to rekord w długości spotkania - trwało może 10 sekund. Jacek studiuje aktorstwo i spieszył się akurat na zajęcia. Od razu widać, że nastał październik i studenci wrócili (albo przybyli) do Krakowa. Złapałam dziś 5 osób. Poniżej jedna z nich.

03/09/2009

Englishmen in Krakow

Jakie macie pierwsze skojarzenia z Anglikami w Krakowie? Tanie piwo? Opuszczanie na Rynku Głównym spodni do połowy? Wieczory kawalerskie? Prymitywne wrzaski dobiegające z ogródków kawiarnianych?
Myślę, że oni są dowodem na to, że nie warto patrzeć na mieszkańców Wysp Brytyjskich stereotypowo ;-) Niestety nie dane mi było poznać ich imion, a na e-maile nie odpisali.



P.S. Sfotografowałam ich podczas spotkania z połową ekipy krośnieńskiego bloga SF. Podczas spaceru wymieniliśmy poglądy i porównaliśmy ulice Krakowa z Krosnem - zdaniem Cirqa (Kamila) nie ma porównania, wyjechał Krakowem zachwycony. Inna sprawa, że Kamil łapie osoby skrajnie różne od "moich" i to, co zachwyca czy ciekawi jego; na mnie lub innych mieszkańcach Krakowa nie robi już większego wrażenia ;-) Relacja ze spotkania pojawi się niebawem na ich krośnieńskim blogu SF.