Showing posts with label shoes. Show all posts
Showing posts with label shoes. Show all posts

10/11/2011

Natalia



Natalię spotkałam już 3 raz w historii bloga - w ciągu 4 lat zawsze była ubrana inaczej, co innego ją inspirowało, co innego jej się podobało. Tym razem określiła swój styl jako "połączenie babulinki z przedszkolakiem". Jest jedną z 4 osób, które złapaliśmy wspólnie z portalem mmkrakow.pl . Tutaj znajdziecie pozostałe, złapane przedwczoraj dziewczyny.

30/08/2011

Asia


Powroty z wakacji do codziennych obowiązków bywają ciężkie, ale i szybkie, obiecujące i ciekawe, szczególnie kiedy już dawno nie miało się styczności ze swoim aparatem, Krakowem i resztą cywilizacji ;) Joasię przyłapałam podczas dzisiejszego 3-godzinnego spaceru na linii Rynek Główny - Floriańska. Skończyła właśnie filologię słowiańską i wybiera się teraz w podróż na rok na Ukrainę. Ubrania często pożycza od swojej starszej, niegdyś zbuntowanej siostry. Podoba jej się trend na mokasyny, zasypujące właśnie sieciówki, ale dobiera do nich ubrania w stylu vintage, nie zwracając uwagi na całą resztę indiańskich inspiracji, która wchodzi właśnie do sklepów - zamszowych frędzli, kolorowych wzorów indiańskich i ponch (poncz? ;) )

23/07/2011

Justyna


Skórzane szorty (spódnice zresztą również) to rzecz stosunkowo rzadko spotykana na naszych ulicach, mimo licznych inspiracji, które można czerpać z zagranicznych blogów i wybiegów. Czyżby były trudne do zaaranżowania? Do tego wystarczy przykrótki top z zipem i całość nie jest ani zbyt grzeczna, ani zbyt wulgarna. Justyna to żywy przykład na to, że rzeczy ze skóry można łatwo wpasować w codzienny strój bez efektu wampa.

01/11/2010

p. Bożena

Ma na sobie pelerynę własnego projektu - szyje kożuchy na zamówienie i projektuje biżuterię.





03/09/2010

Daria

Prowadzi bloga , na którym zobaczycie więcej jej stylizacji.



Odrobina prywaty... Jestem winna chyba słowo wyjaśnienia, bo dość dawno już mnie nie było. Nie zawieszam działalności, nic z tych rzeczy... Przerwa w nadawaniu spowodowana jest próbą (miejmy nadzieję, że udaną) zdobycia dokumentów potwierdzających moje wyższe niepełne wykształcenie. 15 września bronię pracy, która jeszcze nie jest gotowa (mam nadzieję, że mój promotor tego nie czyta ;-)) a potem wracam do stałego, cyklicznego (2 razy w tygodniu) aktualizowania bloga.
Życzę też powodzenia innym wrześniowym obrońcom :)

08/08/2010

Sylwia



Czerwony Kapturek. Ostatnio ktoś właśnie tak określił mój styl - myślę, że jest to całkiem trafne określenie, jako że najczęściej można mnie zobaczyć właśnie w czerwonym kolorze. Lubię styl dziewczęcy, bajkowy, momentami trochę dziecinny - i nie wstydzę się tego dziecka w sobie, raczej staram się je pielęgnować - mówi 25-letnia Sylwia.

Ciężko jej zdefiniować własny styl jednym słowem - lubi zmiany i zabawę modą. Pewne rzeczy są jednak u niej niezmienne.

- Obecnie 90% mojej garderoby to sukienki, nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam na sobie dżinsy - mówi. Pytana o największą inspirację, wymienia kolory. Bardzo jej ich na polskich ulicach brakuje, dlatego najczęściej wybiera żywe, energetyczne kolory i ich zestawienia. Wychodzi z założenia, że to, co na siebie rano włoży, generuje jej samopoczucie na cały dzień.

- Wszędzie tylko te szarości, brązy, czernie... marzy mi się ulica taka jak w Helsinkach pokazanych na stronie Hel Looks - ta swoboda i luz w łączeniu różnych stylów i kolorów to coś wspaniałego - opowiada. Ponieważ Sylwia gustuje w ubraniach-przebraniach, czasami ludzie pytają z jakiej okazji się "przebrała" albo dlaczego jest dzisiaj taka elegancka, a dla niej to po prostu codzienny strój.

Nie trzyma w szafie sukienek "na specjalne okazje", każdy dzień jest dla niej wyjątkowy i zawsze zakłada to, na co akurat ma ochotę. Interesuje ją tkanina, krój, jakość szycia, sposób układania się na ciele oraz unikatowe rzeczy. Zwykle ubiera się w second handach oraz vintage shopach, sporo ubrań odziedziczyła także po mamie.

- Lubię ubrania z historią, związane z jakimś wspomnieniem. Mam nawet w szafie sukienkę, w którą ubrana była moja mama, gdy poznała mojego tatę. To samo tyczy się biżuterii, mam to szczęście, że nie tylko moja mama, ale również babcia jest strojnisią i często zaglądam do szkatułki ze skarbami, które od niej dostałam - opowiada. Ceni sobie minimalizm i zwykle albo ma na sobie tylko jedną sztukę biżuterii, albo nie zakłada jej w ogóle. - Uważam, że złote guziki przy żakiecie czy finezyjna torebka są wystarczającymi ozdobami. "Less is more" - mniej znaczy więcej.

Sylwia kończy właśnie pisać pracę magisterską na temat wykorzystania symboli i postaci religijnych we współczesnej modzie zachodniej. Poza tym pracuje w agencji eventowej. Swoją przyszłość chciałaby jeszcze bardziej wiązać z modą, rozwijać się w tym kierunku, zostać stylistką lub personal shopperem. Marzy jej się otworzenie kiedyś własnego vintage shopu.

- Mam także w planach zakup maszyny do szycia, więc kto wie, może nagle odkryję w sobie ukryty talent designerski? - mówi.

Więcej jej stylizacji znajdziecie na jej lookbookowym profilu.

01/08/2010

Adrianna


T-shirt: metal shop, spódnica: nie pamięta


Torba: Chloe


Buty: Pierre Hardy


Wydawałoby się, że w modzie wszystko już było. Historia zatacza koło - od kilku lat obserwować można niekończące się zainteresowanie vintage. Obok tego trendu karierę robi eklektyzm - mieszanie ze sobą pozornie różnych elementów.

Efekt bywa interesujący, taki sobie lub powiedzmy sobie szczerze, godny pożałowania. W zależności od tego, czy jest to eklektyzm twórczy, czy też tylko odtwórczy, polegający na skopiowaniu tego, co akurat jest popularne. Żeby bez przerwy nie marudzić, jak jest niedobrze na polskich ulicach, skupmy się na tym pierwszym efekcie.

Adrianna, bohaterka zdjęć, na co dzień pracuje jako stylistka w Paryżu, do Krakowa przyjechała na kilka dni, odwiedzić rodzinę. Na zdjęciach ma na sobie zestaw, na widok którego jej babcia lub wiekowa prababcia mogłaby się chwycić za głowę - bo czy zwykły bawełniany T-shirt (tyle że z oryginalnym nadrukiem) może pasować do takiej spódnicy z żakardu, wytłaczanego we wzory i eleganckiej torby (projektowanej dla Chloe przez samą Adę)? Możliwe, że sama Coco Chanel, która mówiła, że moda nie powinna rodzić się na ulicy, byłaby przerażona obecnymi trendami, w tym projektami swojego następcy, Karla Lagerfelda. Zamknięta w swojej pracowni przy Rue Cambon wróciłaby do szycia garsonek wypierając z pamięci to, co zobaczyła na zdjęciach w gazetach lub w internecie.

Dziś mało rzeczy jest już obciachem, jest to pojęcie, które zanika. O ile można by wręcz zaryzykować twierdzeniem, że w dobie Lady Gagi nic już nie jest żenujące; o tyle łączenie butów i torebki w jednym kolorze jest zdecydowanie passe i świadczy o braku fantazji lub niedoborze dodatków w szafie. Moda jest jednak (na szczęście) niczym stereotypowa kobieta - kapryśna i mało logiczna, bo co innego supermodne łączenie dżinsu z dżinsem - byle były to materiały o różnych fakturach i w różnych odcieniach, a co innego widziany często na ulicach dżinsowy "mundurek" typu kurtka i dżinsy. Wybieg rządzi się swoimi prawami. Można na nim wszystko, co udowadniało już wielu, tymczasem na ulicach - "wszystko można, byle z wolna i z ostrożna". Od interpretacji zależy, czy efekt nie będzie zbyt dosłowny kiczowaty, tandetny lub przerysowany - jak wyszło Adriannie?

11/07/2010

Rusłana



Więcej o niej tutaj, w świeżo przebudowanym dziale Modne miasto Kraków.